Po raz pierwszy widoczność w odpowiedziach AI da się mierzyć z pierwszej ręki – Google i Microsoft udostępnili własne raporty. Równocześnie trwa kolejny spam update, a Komisja Europejska otworzyła pytanie, czy zakaz faworyzowania własnych usług obejmuje też AI Overviews. Podsumowujemy cztery rzeczy z linkami do źródeł pierwotnych.
Ten tekst jest pierwszym z regularnej serii. Raz na osiem dni przechodzimy, co przesunęło się w SEO i widoczności w odpowiedziach AI, i podsumowujemy tylko to, do czego istnieje źródło pierwotne – ogłoszenie producenta narzędzia, dokumentacja albo decyzja urzędu. Do każdej pozycji jest link, żeby dało się to zweryfikować bez nas.
Sierpień 2026 przyniósł cztery rzeczy i wszystkie mierzą w tę samą stronę: widoczność AI przestaje być szacunkiem. Dwa lata mierzono ją ręcznym wpisywaniem zapytań do chatbotów. Teraz po raz pierwszy dają do niej dane sami operatorzy – a równocześnie zaczyna się nią interesować regulator.
Google uruchomił w Search Console osobne raporty dla generatywnych funkcji AI: wyświetlenia twoich URL-i w AI Overviews, w AI Mode i w funkcjach AI Discovera, oddzielone od zwykłego wyszukiwania. Dane da się rozbić na strony, kraje i urządzenia oraz pogrupować po dniach, tygodniach lub miesiącach. W ciągu sierpnia raport pojawił się przy wyraźnie większej liczbie stron niż na początku.
Ważniejsze niż to, co raport pokazuje, jest jednak to, czego nie pokazuje: brakuje kliknięć, współczynnika kliknięć i konkretnych zapytań. Dowiadujesz się więc, że system wyświetlił twoją stronę przy składaniu odpowiedzi – nie o co użytkownik pytał i czy poszedł dalej. Dla planowania treści to zasadnicze ograniczenie, bo nie da się powiedzieć, które tematy wprowadzają cię do odpowiedzi.
Co z tym praktycznie: włącz raport i zacznij zbierać historię, nawet jeśli teraz go nie wykorzystasz. Gdy Google doda kliknięcia, będziesz miał z czym porównywać. I porównaj listę stron, które wyświetlają się w AI, z listą tych, które na ciebie zarabiają – często to nie te same.
Microsoft udostępnił raport AI Performance w Bing Webmaster Tools już w lutym (metryki Grounding Queries i Citations), a w czerwcu rozszerzył go o Intents, Topics, Compare i Citation Share. Ta ostatnia to z punktu widzenia pomiaru najciekawsza rzecz tego roku: mówi, jaki udział cytowań przy konkretnym zapytaniu przypadł na ciebie.
Wszystkie pozostałe metryki, które dziś mamy, to liczby bezwzględne. Liczba nie powie ci jednak, czy w danej niszy jesteś widoczny dobrze, czy źle – do tego potrzebujesz otoczenia. Citation Share to na razie jedyna metryka od operatora, która je daje. Microsoft sam podkreśla, że to dana obserwacyjna, nie ranking, co jest uczciwym zastrzeżeniem: to nie wynik, który da się optymalizować wprost.
Co z tym praktycznie: Bing ma w większości krajów europejskich ułamkowy udział, więc jako źródła ruchu go nie rozpatruj. Ale jako przyrządu pomiarowego tak – Copilot i ChatGPT stoją na pokrewnej warstwie wyszukiwania, więc da się z niego czytać kierunek, którego gdzie indziej nie zobaczysz.
Google potwierdził wdrożenie sierpniowego spam update; przebieg widać na Search Status Dashboard. Jak przy każdej aktualizacji tego typu, falowanie pozycji trwa tygodniami i oceniać da się dopiero po zakończeniu.
Dla tego, kto kupuje publikacje, jest tu jedna specyficzna rzecz: ryzyko dotyczy głównie mediów, nie twojej strony. Gdy spam update uderzy w tytuł, w którym masz opłacony artykuł, wartość traci i ta publikacja – a zapłaciłeś za nią z góry. Rozbieraliśmy to na przykładzie Cointelegrapha w artykule o zakupie linków i wzmianek.
Co z tym praktycznie: po każdej potwierdzonej aktualizacji spójrz na ruch tytułów, gdzie masz zapłacone, nie tylko na swoje pozycje. Przy mediach, które się zapadną, nie ma sensu kupować kolejnych publikacji, dopóki się nie pozbierają.
Komisja 23 lipca 2026 nałożyła na Google karę 890 milionów euro za naruszenie rozporządzenia o rynkach cyfrowych (DMA). Rozpada się na 460 milionów za faworyzowanie własnych usług w wynikach wyszukiwania i 430 milionów za ograniczanie deweloperów aplikacji we wskazywaniu tańszych sposobów zakupu. Google dostał 60 dni na naprawę.
Istotniejsze jest dla nas zdanie, które padło w decyzji obok: Komisja podała, że skupia się na tym, jak zakaz faworyzowania własnych usług odnosi się do AI Overviews i AI Mode, i planuje o tym z Google dalej rozmawiać. Osobno biegnie śledztwo antymonopolowe w sprawie tego, czy Google sprawiedliwie wynagradza wydawców za treści i wideo z YouTube, których używa do trenowania modeli, i czy daje im możliwość odmowy.
Co z tym praktycznie: na razie nic, co dałoby się zrobić dziś. Ale to pierwszy sygnał, że reguły dla odpowiedzi AI będą negocjowane – i że wydawcy nie są w tym bez dźwigni. Kto sprzedaje przestrzeń mediową, powinien to śledzić.
Nowe raporty to dobra wiadomość, ale kuszą do jednego błędu. Mierzą bowiem dwie rzeczy, a tej biznesowo najważniejszej wśród nich nie ma:
Że to nie synonimy, pokazują i dane: według AI Visibility Index od Semrush zbiór wymienianych marek i cytowanych domen pokrywa się od 64% przy Google AI Overviews po ledwie 30% przy Gemini. Da się więc być cytowaną stroną i nierekomendowaną marką – i odwrotnie.
Praktyczny wniosek jest nudny, ale nadal obowiązuje: nowe raporty włącz, ale własnego pomiaru nie odwołuj. Stały zestaw dwudziestu-trzydziestu zapytań z twojej niszy, zadawany raz w miesiącu, to nadal jedyny sposób, żeby dowiedzieć się, czy modele cię wymieniają. Nowe narzędzia dodają do tego kontekst, nie zastępują go.
Następne podsumowanie wychodzi za osiem dni. Jeśli interesuje cię, co z tego wynika dla wyboru mediów, na marketplace Linketica widzisz przy każdym tytule parametry i cenę z góry – łącznie z tym, jak radzi sobie w czasie.
Nechte jméno, e-mail a telefon a odemkneme vám online audit AI viditelnosti + checklist „Doporučuje vás AI?“ ke stažení.
Chcete rovnou nakupovat PR články a zmínky? Vyzkoušet Linketicu · Nezávazná poptávka na míru
Zadáním kontaktu souhlasíte s jeho použitím pro zpřístupnění auditu a zaslání tipů. Údaje nepředáváme dál. · Linketica.com